Connect with us

Sprawy formalne

Masz w domu taki licznik prądu? Zapewne ponosisz dodatkowe opłaty!

Jak informuje serwis ThisIsMoney, posiadacze konkretnych liczników energii mogą ponosić rocznie dodatkowe opłaty rzędu 75 funtów – i nawet o tym nie wiedzą!

Published

on

Kilka lat temu dostawcy energii w UK zaczęli oferować tzw. smart meters – czyli inteligentne liczniki poboru energii. W kampanii promującej wyliczano zalety takiego rozwiązania.

Pomiary ze wspomnianego licznika miały być dokładniejsze i korzystniejsze dla klienta. Ponadto firmy energetyczne usługę wymiany urządzenia na nowe oferują całkowicie za darmo. Czy jednak aby na pewno „za darmo”?

Jak czytamy w oficjalnych źródłach, potencjalne oszczędności dla każdego gospodarstwa domowego to rząd 250 funtów. Mało kto jednak dodaje, że wyliczenia te są dla okresu 2014-2034, a więc aż 20 lat! Rocznie klienci mogą więc zaoszczędzić średnio nieco ponad 10 funtów.

Z kolei dostawcy energii, którzy zaoferują klientowi tzw. smart meter, sami muszą ponieść dodatkowe koszty. Jest to przede wszystkim koszt wynajmu nowoczesnego licznika od firm, którego go produkują. Dziennie to około 14 pensów. Niby nie dużo – ale w skali roku to już ponad 50 funtów.

Do tego dochodzą koszty czytników pobierających dane ze smart meter oraz dodatkowe koszty, jeśli danych odczytać nie można, np. ze względu na zainstalowanie urządzenia w mieszkaniu w bloku.

Smart meter w UK – dodatkowe koszty

Łącznie dostawca energii płaci za smart meter średnio 75 funtów. I – nie mamy się co łudzić – koszty te są przekierowywane na klientów, którzy płacą wyższe miesięczne rachunki. Jak wynika z analizy ThisIsMoney, wspomnianych kosztów nie ma wymienionych w swoich regulaminach żadna firma dostarczająca prąd i gaz do domów i mieszkań w UK.

Sprawą może się jednak zainteresować niebawem zewnętrzny organ nadzorujący – Ofgem. Dzięki ich działaniom niedawno zakończyła się inna kontrola dostawców energii. W jej efekcie do klientów wrócą łączenie setki milionów funtów, który były pobierano jako tzw. „hidden fees”.

WARTO WIEDZIEĆ: Stawka godzinowa za pracę wyższa o 3 funty? Chcą ją wprowadzić w…

PISALIŚMY RÓWNIEŻ O: Bank w UK zamyka ponad 100 oddziałów! Czy Twój też jest na liście?

Click to comment

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply

Sprawy formalne

Koniec z darmowymi bankomatami w UK! Uważajcie na opłaty podczas wypłacania gotówki!

Published

on

Mamy złą wiadomość dla osób, które są przyzwyczajone do posługiwania się gotówką. Już niebawem na Wyspach praktycznie zabraknie darmowych bankomatów!

Rynek bankowy w UK od lat przechodzi transformację. Wszystko przybrało na prędkości w czasie pandemii.

Byliśmy wtedy zmuszeni do przerzucenia się na tzw. pieniądz wirtualny, czyli płacenie kartami tam, gdzie się dało. Gotówka powoli odchodzi do lamusa.

Zresztą, wystarczy spojrzeć na inne kraje europejskie, np. Szwecję. Tam pieniądz wirtualny jest już zdecydowanie popularniejszy od monet czy banknotów, a te drugie są powoli całkowicie wycofywane z obiegu!

Być może stanie się tak również na Wyspach. Okazuje się, że znikają z mapy UK darmowe bankomaty!

Przyczyną takiego stanu rzeczy nie są jedynie przyzwyczajenia mieszkańców z czasów pandemii. Problem jest bardziej złożony.

Przede wszystkim likwidowane są kolejne placówki bankowe z High Streets. Bankomaty przy nich zlokalizowane były od zawsze darmowe, teraz w dużej części po prostu znikną.

Ponadto zmiany zapowiedział największy operator „niebankowych” bankomatów w UK – Notemachine. Firma ta ma pod swoją opieką blisko 40 tysięcy ATMs w całym kraju.

Zasada ich działania jest prosta – klient nie ponosi żadnej opłaty podczas wyciągania gotówki, za to banki za każdą taką transakcję przekazują do Notemachine ok. 26,5 pensa. Co ciekawa, wspomniana opłata była kiedyś wyższa!

Nic więc dziwnego, że w obliczu kryzysu finansowego działalność Notemachine stała się znacznie mniej opłacalna. Dlatego rozwiązania – według szefów firmy – są dwa.

Albo całkowita likwidacja bankomatów albo przerzucenie opłat na osoby wypłacające gotówkę. Na początek wdrażane będzie oczywiście to drugie rozwiązanie.

Może się jednak okazać, że mieszkańcy Wysp będą dzięki temu jeszcze chętniej korzystać z kart i telefonów do płatności niż z tradycyjnej gotówki. A wtedy zostanie już tylko wyjście nr 1…

Continue Reading

Sprawy formalne

Ważny komunikat do kierowców! Absolutnie nie róbcie tego na stacji paliw!

Published

on

Na łamach The Sun opublikowano ważny komunikat do kierowców od ekspertów z branży motoryzacyjnej. Lepiej o tym wiedzieć!

Temat stacji paliw i tankowania przewija się w mediach w UK od ponad roku. Wtedy to bowiem ceny benzyny i diesla zaczęły rosnąć, a gdy wybuchł konflikt na Ukrainie, dosłownie poszybowały w górę.

Bywało, że za zatankowanie litra ropy napędowej trzeba było zapłacić ponad 2 funty! Dlatego gdy ceny spadały, kierowcy wykorzystywali sytuację i tankowali pod korek, żeby oszczędzić kilka pensów na litrze.

Teraz wszystko unormowało się, a ceny nieco spadły. Nadal są wyższe od tych sprzed roku, ale nie ma już obawy o tankowanie za 2 funty za litr…

Warto jednak poznać ostrzeżenie, które wystosował do kierowców Graham Conway, szef jednej z firm leasingujących samochody na Wyspach. Co ma nam do przekazania ekspert z branży?

Conway ostrzega przed wspomnianym już tankowaniem pod korek. – Mówię to z doświadczenia, zdecydowanie nie warto – radzi. Dlaczego to takie ważne?

Okazuje się, że kierowcy powinni zakończyć tankowanie po tzw. pierwszym odbiciu pistoletu przy dystrybutorze. Jeśli tego nie zrobimy, scenariuszy jest kilka.

Może się okazać, że rzeczywiście dotankujecie o ten litr czy dwa więcej. Skutki uboczne mogą być jednak opłakane.

Conway wspomina kilkanaście sytuacji ze swojej historii zawodowej, kiedy takie tankowanie zakończyło się dla jego klienta kosztowną naprawą – od baku, uszczelek, po przewody, a nawet filtr paliwa. – Chcecie wydać nieplanowane 500 funtów na naprawę? Śmiało, tankujcie pod korek – mówi ironicznie ekspert.

Ponadto może się okazać, że tak dobijane paliwo nie trafi do baku, a zostanie odprowadzone specjalną „ścieżką” pod bakiem. I wyleje się pod samochód, a Wy jedynie stracicie kilka funtów.

Stracić funty jest jednak znacznie łatwiej. Okazuje się, że wiele stacji ma zamontowane w pistoletach przy dystrybutorach tzw. wlew wsteczny. Uruchamia się awaryjnie, kiedy paliwo wpompowywane pod ciśnieniem nie może się już w baku zmieścić.

W ten sposób jest… z powrotem zasysane do węża i trafia do zbiornika pod dystrybutorem. Nie dość więc, że płacicie za paliwo, które nie trafia do baku, to jeszcze dajecie zarobić dodatkowo stacji paliw – następny kierowca będzie tankował to samo, zassane paliwo.

Pamiętajcie o tym następnym razem, kiedy odwiedzicie stację paliw.

Continue Reading

Polecane

Copyright © 2021-22 DomPolski.uk, powered by WordPress.