Connect with us

Rozrywka

Ależ wpadka w BBC! Pokazali na żywo prezentera… bez spodni (WIDEO)

Tej wpadki mieszkańcy Wysp nie zapomną długo! Podczas wieczornego wydania wiadomości ich prezenter został pokazany… bez spodni i w kapciach!

Published

on

Pandemia koronawirusa zmieniła zwyczaje w wielu różnych obszarach życia. Klienci rzadziej chodzą do sklepów, częściej zamawiają jedzenie z dostawą do domu, a huczne dyskoteki zostały zastąpione przed kameralne „domówki”.

Nowa sytuacja zaskoczyła także dziennikarzy, którzy nagle musieli zacząć pracować z domów, a wywiady – zamiast twarzą w twarz – prowadzić np. za pośrednictwem Skype.

Wszystko jednak powoli wraca do normy – tym bardziej szokująca wydaje się wpadka jednego z prezenterów BBC. Podczas czołówki wieczornego wydania wiadomości w minioną środę widzowie dostrzegli, że Shaun Ley ubrany jest w koszulę, marynarkę oraz… luźne bokserki i kapcie!

To, że dziennikarz nie ma spodni było widoczne dosłownie przez dwie sekundy. Zastanawiamy się jednak, czy Ley był świadomy, że kamera z wysięgnika, z której obraz jest pokazywany ZAWSZE podczas czołówki programu, ukaże go w nieco wstydliwej sytuacji.

Jeśli prezenter zdał sobie sprawę z wpadki, to podziwiamy jego spokój podczas czytania informacji o sytuacji w Izraelu czy poziomie zaszczepienia w UK.

Widzowie nie są jednak zniesmaczeni brakiem spodni Leya. Przeciwnie – uznali, że skoro w środę był jeden z najcieplejszych dni na Wyspach od wielu miesięcy, to sami ubraliby się w ten sposób!

Ponadto internet zalała fala memów z prezenterem BBC w roli głównej. Niektórzy zainspirowani sytuacją przerabiali zdjęcia premiera Johnsona z konferencji – na tych „nowych” szef rządu ma marynarkę tylko do poziomu mównicy…

Warto wspomnieć, że Shaun Ley przypomniał o sobie widzom także podczas jednego z programów w maju. Wtedy dziennikarz na antenie nie był w stanie powstrzymać kichania.

Zainstaluj za darmo aplikację DomPolski.UK – kliknij tutaj!

Click to comment

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply

Rozrywka

Polski film bije rekordy popularności w Wielkiej Brytanii! Oglądaliście już?

Published

on

Rzadko kiedy premiera polskiego filmu wzbudza aż takie zainteresowanie na świecie. Widzowie pokochali „Za dużego na bajki” także w UK. Czy Wy też już oglądaliście?

„Za duży na bajki” opowiada historię Waldka, nastolatka, którego większość czasu wypełnia granie na komputerze. Pewnego dnia jego mama musi udać się na badania, a opiekę nad chłopcem przejmuje… szalona ciotka.

Jak dowiecie się ze zwiastunu, Waldek nie jest tym zachwycony. Skarży się nawet, że kobieta „znęca się nad nim psychiatrycznie” i nie liczy się jego „życiowymi pirytetami”.

I chociaż mogłoby się wydawać, że będzie to typowa komedia, to sami przekonacie się, że tak nie jest. Ale na tym koniec, bo oskarżycie nas o spojlerowanie.

Okazało się, że polska produkcja Netflixa bije rekordy popularności na świecie. Aż w 38 krajach „Za duży na bajki” znalazł się w TOP10 ulubionych filmów.

Widzowie tylko w ostatnim tygodniu lipca na oglądaniu go spędzili aż 11 milionów godzin! To zdarza się niezwykle rzadko w przypadku naszych rodzimych produkcji.

Kluczem do sukcesu jest tu nie tylko znakomity scenariusz i teksty, ale i sami aktorzy. Dorota Kolak w roli „niezrównoważonej” ciotki spisuje się znakomicie, Karolina Gruszka jak zwykle pokazuje klasę, a Andrzej Grabowski, mimo że nie gra pierwszoplanowej roli, to jednak film bez niego nie istnieje.

Jednak najważniejszą postacią jest Maciej Karaś. Chłopiec już teraz został okrzyknięty „największym odkryciem polskiego kina ostatnich lat”.

Nie ma absolutnie żadnego doświadczenia aktorskiego, a mimo to kradnie całe show! W jaki sposób? Tego nie da się opowiedzieć – to trzeba zobaczyć i usłyszeć.

Nie możemy oczywiście zapomnieć o Patryku Siemek i Amelii Fijałkowskiej, dwójce przyjaciół serialowego Waldka, którzy radzą sobie na ekranie równie dobrze, jak on.

Jeśli jeszcze nie widzieliście filmu „Za duży na bajki” to czas najwyższy na nadrobienie zaległości. Enjoy!

Continue Reading

Rozrywka

Uważajcie na Black Friday! Sprawdziliśmy ceny ofert – czy rzeczywiście jest taniej?

Published

on

25 listopada jeden z najbardziej oczekiwanych dni w roku pod względem promocji – Black Friday. Czy rzeczywiście warto tego dnia polować na okazje?

To już od kilku lat tradycja, że ostatni piątek listopada nazywamy Black Friday, a sklepy – zarówno stacjonarne jak i internetowe – kuszą „niesamowitymi” promocjami. A jak jest w rzeczywistości?

Czy warto polować na okazje tego dnia? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Na okazje polować warto, bo niektóre miejsca rzeczywiście oferują ceny, jakich wcześniej nie znajdziecie.

To jednak, niestety, rzadkość. Przed zakupem koniecznie zapoznajcie się z porównywarkami cen dostępnymi w sieci – zwłaszcza takimi, które oferują podejrzenie historycznych cen na przestrzeni ostatnich miesięcy.

Serwis Which? przeprowadził analizę cen blisko 250 produktów, które mogłyby służyć jako prezenty świąteczne. Wybrano je spośród wielu kategorii i zadbano o różnorodność cenową.

Co się okazało? 210 produktów było tańszych w ciągu ostatnich kilku miesięcy niż w czasie Black Friday! Jak to możliwe?

Zasada jest prosta. Odkąd Black Friday przywędrował do Europy z USA, sklepy już od września regularnie podnoszą ceny wielu produktów.

I tak dla przykładu, ekspres kapsułkowy Nespresso u tego samego dostawcy na Amazonie w lipcu można było kupić za 24.99 GBP, a we wrześniu cena skoczyła do 29.99 GBP. Na tym nie koniec – na początku listopada cena wynosiła już 33.99 GBP!

A tuż przed Black Friday – cud! Cena nagle spadła do 25.99 GBP. Klient, który nie śledził trendów cenowych widzi jedynie dużą promocję – przecena z 34 na 26 funtów to blisko 25%!

I tak dzieje się w wielu przypadkach. Wyliczono, że jednie jeden na siedem przedmiotów w czasie Black Friday jest realnie tańszy niż w przeciągu ostatnich miesięcy. Miejcie to na uwadze i nie dajcie się skusić jedynie „na słowo”.

Continue Reading

Polecane

Copyright © 2021-22 DomPolski.uk, powered by WordPress.